O firmieDla prasyInwestorzyLudzieUsługiInspiracje
Start > Usługi > Wiedza > Cutter Consortium > Komentarz eksperta
Komentarz eksperta
Cloud Computing - czy to rzeczywiście tylko kolejny buzzword?

Paweł Szczerba

 

 

W poszukiwaniu definicji

Cloud Computing na pierwszy rzut oka wydaje się być kolejnym buzzword’em. Wszyscy o tym mówią. Po raz kolejny właśnie to coś to przyszłość IT, a kto wie, czy nie całej cywilizacji (wszak żyjemy w erze informacji, więc IT to praktycznie cywilizacja, czyż nie?).
Co więcej, jeżeli takie firmy jak Microsoft, IBM, Dell, HP, SUN, czy także Google i Amazon.com twierdzą, że to właśnie one mają rozwiązania dla Cloud Computingu, to znaczy, że coś jest na rzeczy.

 

Dlatego uważam, że warto postarać się zrozumieć, czym Cloud Computing jest, a przynajmniej czym się charakteryzuje.

Definicja kanoniczna (wszak w dzisiejszych czasach Wikipedia to zbiór tekstów o podstawowym znaczeniu) mówi, że Cloud Computing to specyficzny sposób tworzenia i korzystania z technologii informatycznych. Myślę, że nie popełnimy dużego błędu, jeżeli zmienimy tę definicję, przyjmując, że chodzi o technologie teleinformatyczne.

 

 

Na czym polega specyfika Cloud Computingu?

Cloud Computing ma trzy podstawowe charakterystyki, które pozwalają zidentyfikować to zjawisko:

  • forma dostępności – dostępność danego zasobu w formie usługi (cokolwiek by to oznaczało),
  • kanał dostępu – dostępność przez szeroko rozumiany Internet (tu zaraz wprowadzimy nieco zamieszania)

     oraz

  • nastawienie użytkownika – brak potrzeb ze strony użytkownika w zakresie posiadania dogłębnej wiedzy i kontroli dotyczących zasobu, z którego korzysta (planowana ignorancja?).

Inaczej mówiąc, jeżeli organizacja korzysta z rozwiązania teleinformatycznego przez Internet (lub szerzej – przez sieć), w taki sposób, że może to rozwiązanie traktować (w ramach podstawowych procesów, zakupów, księgowości, finansów, itp.) jako usługę, oraz nie musi budować kompetencji oraz mechanizmów wsparcia dla tego rozwiązania w ramach swojej organizacji, to możemy pokusić się o stwierdzenie, że mamy właśnie styczność z Cloud Computingiem.

 

Wszystko może być usługą, czyli nie tylko Google Apps
Najczęściej podawanym przykładem zmaterializowania się koncepcji Cloud Computingu jest platforma Google Apps. I rzeczywiście, te rozwiązania są przykładami aplikacji dostępnych w postaci usługi. Jest na to nawet ładny skrót, mianowicie SaaS (Software as a Service).

 

Zastanówmy się jednak, czy tylko oprogramowanie może być dostępne „as a Service”. Bo co to tak naprawdę znaczy, że oprogramowanie jest dostępne jako usługa? Oznacza to, że funkcjonalności danego oprogramowania są dostępne jako usługa – nie kupujemy licencji, nie budujemy infrastruktury, nie szkolimy administratorów, a funkcjonalność jest dostępna, tak dla użytkownika końcowego (człowiek) jaki i dla innych systemów, z którymi chcemy daną funkcjonalność zintegrować. A płacimy pewnie abonament miesięczny. Albo w modelu „per use”. Można nawet wyobrazić sobie, że po prostu kupujemy „zdrapkę” i doładowujemy konto.

 

Można z tego wyciągnąć wniosek, że pojęcie SaaS powinno być zastąpione pojęciem FaaS (Functionality as a Service). Bardziej logiczne? Chyba tak.

 

Ale to nie koniec naszych poszukiwań w świecie „as a Service”. Jeżeli mówimy o funkcjonalności, to czy musimy myśleć tylko o aplikacjach biznesowych czy biurowych? Dlaczego nie rozszerzyć naszych poszukiwań na obszar telekomunikacji czy zarządzania infrastrukturą teleinformatyczną? Co stoi na przeszkodzie, żeby takie pojęcia jak CaaS (Communication), IaaS (Infrastructure) czy MaaS (Monitoring) stworzyć, opracować i co najważniejsze wdrożyć w rzeczywistości? Jeżeli założymy, że alfabet ma 24 litery, to zostało nam jeszcze 19 do wykorzystania (o literach F i S pisałem wyżej).

 

Zwróćmy uwagę na to, że niektóre zjawiska, które pojawiły się przed powstaniem pojęcia Cloud Computing już nosiły znamiona „usługowości”. RTI (Real Time Infrastructure) to jeden z przykładów myślenia o infrastrukturze jako usłudze (sponsorem jest literka I). Tak samo dobrze było to (i jest nadal) widoczne w telekomunikacji (sponsorowanej przez literkę C). Telekomunikacyjne – nomen omen – usługi od zawsze były dostępne właśnie jako usługi. Co więcej, już do dłuższego czasu pojawiały się rozwiązania, które w warstwie technologii telekomunikacyjnej (nie IT) wdrażały koncepcje analogiczne do założeń SOA (Service Oriented Architecure), takie jak standardowe interfejsy czy protokoły komunikacyjne. Nic nowego pod słońcem.

 

Sieć to nie tylko Internet
Literka C sponsoruje nie tylko usługowy charakter rozwiązań Cloud Computingowych. Pojawia się ona również w ramach definiowania kanału dostępu do usług (serwisów). Cloud Computing kojarzony jest głównie z rozwiązaniami aplikacyjnymi dostępnymi przez Internet. Ale Internet to tylko jedna z sieci, która oplata nasz glob. Są jeszcze sieci telekomunikacyjne, które wcale nie są Internetem. I to nie tylko sieci „druciane”. Część z nich to sieci, których właściwie nie widać – sieci bezprzewodowe (np. GSM).

 

Czy w tych sieciach widzimy zjawiska zbliżone do Cloud Computingu? Wydaje się, że tak. Przykładem może być model współpracy pomiędzy MVNO (Moblie Virtual Network Operator) a MNO (Mobile Network Operator) zakładający tworzenie infrastruktury telekomunikacyjnej po stronie MVNO. MNO ze swojej strony wystawia standardowy (bo przecież MVNO może być kilku) interfejs do swojej infrastruktury. Interfejs ten (z dobrze zdefiniowaną funkcjonalnością) jest dostępny w sieci teleinformatycznej (nie tylko w Internecie). Zasady korzystania z tego interfejsu określa rozbudowana umowa SLA (Service Level Agreement). MVNO nie musi budować ani utrzymywać swojej sieci. Czysty Cloud Computing.

 

Inny przykład mogą przynieść rozważania nt. strategii rozwoju operatorów telekomunikacyjnych. Jedna z koncepcji mówi, że przyszłość telekomów to „inteligentna rura” (inteligent bit-pipe). Można dyskutować, czy ten model się sprawdzi (ja osobiście uważam, że tak). Jednak w kontekście naszych rozważań nt. Cloud Computingu istotne jest to, że wiele firm telekomunikacyjnych przynajmniej częściowo wchodzi w ten model – wdrażają np. platformy pozwalające na budowanie zaawansowanych usług łączących usługi dodane (VAS) z klasycznymi usługami telekomunikacyjnymi. Wymaga to oferowania platform w formie usługi (tak, tak, PaaS – Platform as a Service) nie tylko w warstwie aplikacyjnej (dostępnej przez Internet), ale również często w warstwie telekomunikacyjnej.

 

Kończąc rozważania nt. sposobu dostępu do usług (serwisów) w ramach Cloud Computingu można stwierdzić, że wyraźny jest trend do przenoszenia funkcjonalności do warstwy aplikacyjnej. W konsekwencji oznacza to przejście do protokołu IP, czyli, kolokwialnie mówiąc, do Internetu. Prawdopodobnie w najbliższej przyszłości nie da się tego zrobić wszędzie, ale ten trend jest jednak wyraźny.

 

Czy planowana ignorancja to błąd?
Wspominaliśmy wyżej, że w przypadku MVNO (jako przykładu klienta usług dostarczanych przez telekom w modelu Cloud Computingowym), nie ma konieczności budowania pewnych kompetencji związanych z budowaniem i utrzymaniem sieci telekomunikacyjnej. Zastanówmy się chwilę, czy takie podejście (rezygnacja z pewniej wiedzy i kontroli nad kluczowym elementem infrastruktury, na której bazuje nasz biznes) jest podejściem rozsądnym. Ktoś mógłby powiedzieć, że to ignorancja. I rzeczywiście – ale wydaje się, że to jest ignorancja planowana. Świadoma ignorancja.

 

Wydaje się, że w obecnej gospodarce przeważają raczej modele bazujące na strategicznej kooperacji niż na budowaniu niezależności i samowystarczalności. W bardzo niewielu branżach można sobie wyobrazić możliwość zbudowania prężnego biznesu bez szeroko zakrojonej współpracy z innymi uczestnikami rynku. Skomplikowane łańcuchy budowania wartości przekształcają się coraz wyraźniej w sieci wartości, w których specjalizacja i współpraca wydają się kluczem do sukcesu.

 

Można by się pokusić o stwierdzenie, że Cloud Computing ze swoją „usługowością” oraz z założeniem planowanej ignorancji jest swego rodzaju mutacją w procesie ewolucji teleinformatyki, jej naturalnym sposobem dostosowania się do zmieniającego się otoczenia.

 

W takim kontekście należałoby raczej przestać mówić o ignorancji (nawet planowanej) i zacząć mówić o zaufaniu do partnerów w sieciach wartości, w których każda organizacja funkcjonuje, bez względu na to, czy sobie z tego zdaje sprawę, czy nie.

Próbując ująć rzecz mniej filozoficznie rozważmy następujący przykład. Czy możemy sobie wyobrazić działanie dowolnej firmy produkcyjno handlowej (dla skoncentrowania uwagi załóżmy, że jest to firma zajmująca się wyrobami tekstylnymi) bez telefonów? Cóż, prawdopodobnie jakiś czas temu osoby jak Henryk Bucholc potrafiły zbudować imperia handlowe przy użyciu systemu gońców. Ale czasy się zmieniają. Kilkanaście lat temu łączność telefoniczna była podstawową formą komunikacji – nie było jeszcze Internetu, emaili ani Skype’a. Czy była możliwość podsłuchiwania rozmów telefonicznych? Dobrze wiemy, że była. Czy telefony się nigdy się nie psuły? Dobrze wiemy, że się psuły. Czy zawsze można było się dodzwonić? Oczywiście, że nie. Ale czy to oznaczało, że firmy handlowe postanawiały budować swoje sieci telekomunikacyjne? Raczej nie. Czy oznacza to, że te firmy były ignorantami? Też chyba nie. Po prostu podejmowały racjonalne decyzje i bazowały na zaufaniu do innych uczestników rynku. Zaufanie – to kluczowy czynnik rozwoju, nie tylko gospodarczego.

 

Można też myśleć o Cloud Computingu jako o specyficznej formie outsourcingu. O outsourcingu zostało powiedzianych i napisanych wiele mądrych słów. Outsourcing na stałe zadomowił się w krajobrazie nowoczesnej gospodarki. Sądzę, że Cloud Computing jako jedna z jego form również znajdzie swoje trwałe miejsce w tym krajobrazie.

 

Dla kogo to jest?
Można pokusić się o postawienie pytania: dla kogo jest Cloud Computing? W pierwszym odruchu pada odpowiedź, że dla małych firm. Potem, po chwili zastanowienia pojawiają się koncepcje, pokazujące, że to właśnie wielkie korporacje mogą tu ugrać najwięcej.

 

Nie bagatelizując znaczenia Cloud Computingu dla biznesu, chciałbym pokazać, że koncepcje leżące u jego podstaw są skutecznie wykorzystywane (a przynajmniej widać próby ich wykorzystania) w sferze publicznej. Jako przykład chciałbym podać dwa, dość odległe geograficznie, ale nie tak odległe koncepcyjnie przedsięwzięcia, jakimi są program Yesser w Arabii Saudyjskiej (http://www.yesser.gov.sa) i program ePUAP w Polsce (http://epuap.gov.pl).

 

Obydwa programy, patrząc na nie na pewnym poziomie abstrakcji, koncentrują się na wytworzeniu ekosystemu, w ramach którego za pomocą sieci teleinformatycznej mają być udostępniane usługi, z których korzystać będą agendy i organizacje rządowe oraz przedsiębiorstwa, a przede wszystkim zwykli obywatele. Usługi mają być dostępne tak w formie aplikacji jak i usług, które użytkownicy mogą włączać (integrować) w swoje rozwiązania teleinformatyczne. Mamy zdefiniowane (lepiej lub gorzej) usługi, dostępne przez Internet. A od użytkownika nie wymaga się ani budowania infrastruktury, ani utrzymywania zespołu administratorów. Można używać, wtedy, kiedy jest potrzeba. Na bazie określonego SLA. Czy to jest Cloud Computing? Moim zdaniem tak.

 

Mój Ś.P. Dziadek kiedyś powiedział…
Było to w mrocznych czasach stanu wojennego. Dziadek, pomny doświadczeń z lat ’50, bibułę przechowywał w jednym z uli w swojej pasiece (a miał tych uli kilkadziesiąt). Pewnego dnia podczas wakacji do Dziadka zawitali smutni panowie i rozpoczęli systematyczne przeszukanie domu. Ku ich rozczarowaniu nic, z tego czego szukali, nie mogli znaleźć. Nagle jeden z nich zażyczył sobie, żeby mu pokazać, co też może znajdować się w ulach. Dziadek, nie w ciemię bity, ruszył ze smutnym panem w głąb pasieki. Na prośbę smutnego pana o siatkę osłaniającą twarz przed pszczołami odpowiedział, że nie posiada takowej, gdyż jako wieloletni pszczelarz przyzwyczaił się do pszczół, one do niego, więc siatki nie używa. Poczym  skierował się do jednego z uli. Smutny pan nie wiedział, że to są pszczoły z Gruzji. Dość specyficzny gatunek – rzec można, pszczoły nieco agresywne. Po chwili Dziadek wrócił. Podekscytowany całą sytuacją podskakiwałem i mówiłem „Zaraz go pożądlą, zaraz go pożądlą!”. Na co Dziadek odparł „Nie ma się co ekscytować, to się dzieje.”.

 

Tak samo z Cloud Computingiem. Nie ma się co ekscytować. To się dzieje.

 

***

 Autor: Paweł Szczerba, Infovide-Matrix S.A.